Archiwum 23 sierpnia 2005


sie 23 2005 pracoholizm
Komentarze: 3

Generalnie od rana do wieczora siedziałam w pracy. Pracoholik ze mnie jak się patrzy. W pracy od rana, czyli od 10.00. O 11.00 wyskoczyłam do fryzjera na godzinkę. Miała być jeszcze kawa z Maryśką, ale gdzieś sobie poszła. Potem ciężko pracowałam gdzieś tak do 13.00. Pojechaliśmy z M. zrobić foto ludzkiej niegodziwości, a później znowu ciężko pracowałam. Po 14.00 właściwie też pracowałam, jeżeli brać pod uwagę przebywanie na terenie firmy. Maciek ma zawsze wiele zażaleń, więc go wysłuchałam. To nawet nie było w ramach pracy. Potem to już chciałam wrócić do domu, ale okazało się, że tak ciężko pracowałam wcześniej, że musi to być docenione. Poczekałam do wieczora, jak się należy. W międzyczasie spotkałam się na Solnym z Arturami i małą Olą. Dostałam w prezencie bucik, z którego Ola już wyrosła i będę mogła w nim trzymać ołówki. I zaproszenie na wesele. Ja to już mam rocznicę skórzaną. Skórzana też nie jest zła.

sylweczka : :