Komentarze: 3
pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 01 |
02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
30 | 31 | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 |
W piątek taka imprezka, można było zostać do środy. Prawie same studenty, jeden nawet na mnie leciał. Zrobiłam sobie dziarę na prawej ręce, zaklepałam półtorametrowego kaktusa z dostawą do domu.
W sobotę przyjemne z pożytecznym. Gramy w golfa. Robaczkowi golf wychodzi mniej więcej, tak jak narty. Ognisko, księżyc przez lunetę, najgorsze pierwsze komary
Jak teraz siedzę w pracy, to sama sobie zazdroszczę łykendu
Ech życie, pół mojej torebki to drugie śniadanie, pobudka przed 7.00, póki co miesiąc przede mną pracy na półtora etatu, jak mi się zdarzy dobić do etatów dwóch, jak np. panu B. to wam napiszę.
Wczorajsza wyprawa na koncert to była jedna wielka walka.
Najpierw Robaczek walczył z bankomatem. Ja w tym czasie byłam w aptece, w której znajduje się tylnia część bankomatu i przy której właśnie majstrowali panowie z ochrony, dorzucając do środka mamony. Radek chyba był bardzo uparty, bo nagle słyszę jednego z ochroniarzy:
- Nie umiesz czytać, baranie! Przecież jest napisane, że bankomat nieczynny
Za chwilę baran wszedł za mną do apteki
Kolejna walka to tramwaj, jak zwykle ludź na ludziu, aż dziw, że się nie wywróciliśmy na jakimś zakręcie
Potem walka do wejścia, niektórzy ładnie stoją, niektórzy się wpychają. Jak ocenić tych, co znajdują znajomych już na samym początku kolejki? Chyba nie tak źle, zwłaszcza, że nas potem do domu odwiozą
Walka o piwo, walka do toalety, walka z zimnem, walka z myślą, że na drugi dzień do pracy...
Było świetnie, po studencku. Dziś też pójdziemy!
Dzisiaj zachowujemy się, jak typowe szczury biurowe. Z Ł. wymieniamy maile o skoku podrywowym na P. Tycienieczka śliczność, która przyjechała do nas na tydzień z Niemiec.
Więc ja z mailem do Ł:
"Ł.! ale fajna ta P.!!! Bierz się za nią!!!
s. "
Ł. odpowiada mi na forum, że to jest niemożliwe. No to ja mu z mailem:
"Dlaczego?"
No to on, tym razem już elektronicznie:
"A ja wiem ? Nie wykazuje jakichs checi :)
Ł. "
Na to ja:
"może masz złą technikę? albo za mało się starasz, hi,hi,hi"
Ł. na złość idzie do piekarni i przynosi gorące rogaliki, wie, że się skuszę. Ale będę gruba, po tych codziennych rogalikach. To miało zabrzmieć jak z Brigit Jones
cdn.